Laser erbowy

Zainfekowaną miazgę nerwową zęba można już bezboleśnie i bez jej usuwania leczyć za pomocą lasera – podaje „New Scientist”.

Dzięki użyciu światła lasera erbowego Richardowi Hansenowi z Center for Advanced Dentistry w Fullerton w USA udało się pomóc już około 600 cierpiącym na infekcję nerwu pacjentom.

Laser erbowy emituje światło o długości fali 2940 nanometrów, które jest wyjątkowo łatwo wchłaniane przez cząsteczki wody. Spróchniała tkanka zęba zawiera ich bardzo dużo, co oznacza, że większość energii z lasera zostaje pochłonięta właśnie przez nią. Zniszczona w ten sposób próchnica po prostu wyparowuje. W razie potrzeby kurację można wzmocnić preparatem na bazie antybiotyku.

Hansen zapewnia, ze jego metoda okazała się skuteczna w blisko 100 proc. wypadków i zapowiada, że jeszcze tej jesieni wyda na ten temat naukową publikację.

Sceptycy, tacy jak Eddy Levin, chirurg dentystyczny, zarzucają, że metoda Hansena pociąga za sobą wysokie koszty, uważając jednocześnie, że zabieg za pomocą lasera trwa zbyt długo.

„Leczenie moją metodą rzeczywiście trwa nieco dłużej” – zgadza się Hansen – „ale tym dentystom, których priorytetem jest szybkość wykonania zabiegu, doradzam młotek i dłuto. Co do ceny należy pamiętać, że przy leczeniu tradycyjnym gros kosztów pochłania wypełnienie kanału i odbudowanie korony zęba, których to zabiegów unika się stosując metodę lasera erbowego. Zaletą laserów jest także ich sterylność oraz to, że praktycznie nie powodują one krwawienia”.

Hansel uważa, że zwykłe wiertła przy tradycyjnych wypełnieniach w leczeniu niekanałowym mogą uszkadzać nerwy zębów, a w konsekwencji prowadzić do kolejnych dolegliwości.

„Większość osób dorosłych odwiedza dentystę na skutek wcześniejszych ingerencji wiertłem w tkankę zęba. Stomatologia dorosłych w ogóle nie miałaby racji bytu, gdybyśmy w leczeniu dzieci używali laserów” – dodaje autor metody.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*